zaloguj się   |   załóż konto   |   mapa strony   |

Błonia z JP II

„Gdy wczesnym świtem, jeszcze w półmroku, szliśmy - mieszana grupa sprawnych i niepełnosprawnych - krakowskimi uliczkami na Błonia, miałem wrażenie, że jesteśmy ożywionym obrazem Jerzego Dudy-Gracza, z uzewnętrznioną całą brzydotą i ułomnością ludzkich "wnętrz", kuśtykających charakterów, niedowładem dewiacji.. Brnęliśmy ku budzącemu się dniu, zawadzając tłumowi wyprzedzających nas ludzi, tocząc wózki, powłócząc nogami, pląsając w spazmach i bełkotach, nosząc lub wspierając nawzajem nasze koślawe krzyże.” Tak Paweł Nawrocki wspomina Wielką Noc z 17 na 18 sierpnia 2002 r. Dla nas była wielka, bo przybliżała nas do wielkiego spotkania z Janem Pawłem II Wielkim. W nauczaniu i pasterskiej posłudze Ojca Świętego ludzie chorzy, cierpiący, niepełnosprawni zajmują miejsce szczególne. Papież zna ciężar krzyża i dla chorych zawsze ma czas i zawsze ma słowa pociechy. Nie po raz pierwszy jechaliśmy na spotkanie z papieżem. Niepełnosprawni z Łodzi uczestniczyli w  Światowych Dniach Młodzieży w Częstochowie w 1991 r. oraz w Rzymie w Roku Jubileuszowym, byli także w Łowiczu w 1999 r.
17 sierpnia wieczorem o godz. 2200 wyruszyliśmy sprzed kościoła Opatrzności Bożej w Łodzi na kolejną pielgrzymkę, tym razem do Krakowa. Wiedzieliśmy, że czeka nas wiele trudu, ale nie myśleliśmy o tym. W autokarach wiozących prawie 100 osób z naszego duszpasterstwa wyczuwało się atmosferę oczekiwania na coś ważnego, wyjątkowego, oczekiwania na ważne spotkanie. Nie spieszyliśmy się, mieliśmy dużo czasu. Na parking przeznaczony specjalnie dla niepełnosprawnych znajdujący się ok. 1,5 km od miejsca celebry dotarliśmy o 4 nad ranem. Było jeszcze ciemno, na tyle ciemno, że nie widząc tabliczek informacyjnych nie od razu trafiliśmy do właściwego sektora. Gdy poranne mgły opadły przed naszymi oczami roztoczył się zaskakujący widok: między nami a ołtarzem znajduje się ...pokaźnych rozmiarów platforma dla dziennikarzy. To jej zawdzięczamy, że papieża widzieliśmy tylko na telebimie. Cóż, od wielu lat niepełnosprawni domagają się zrównania szans z pełnosprawnymi, ale ...niedokładnie o to nam chodziło. Nikt jednak nie narzekał, bo nie przyjechaliśmy papieża oglądać, tylko słuchać. Cytowany już wcześniej jeden z uczestników, Paweł Nawrocki powiedział, że „Dla mnie była to jedna z najpiękniejszych homilii w całym polskim nauczaniu Jana Pawła II, bo mówiąca o praktycznym, także ludzkim wymiarze Miłosierdzia. Tego wymiaru w naszym społeczeństwie zdecydowanie brakuje. Chociaż wszystko to Papież mówił już wcześniej, tylko nie z taką siłą i nie wszystko na raz”.
Czy jesteśmy w stanie to wszystko zrozumieć o czym mówił papież? My sami nie możemy nawet zrozumieć jak to się dzieje, że po ludzku rzecz ujmując, dla niepełnosprawnych wyprawa na spotkanie z Ojcem Świętym to istne szaleństwo (24 godziny w podróży ! - wróciliśmy o 2200 w niedzielę; sanitariaty na placu praktycznie nieosiągalne; zagęszczenie ludzi w sektorze przekraczające wszelkie normy bezpieczeństwa i zdrowego rozsądku; żar z nieba się leje i wiele jeszcze innych niedogodności) a mimo to wszyscy wracają szczęśliwi !!!

Dlaczego tak się dzieje ? Bo On swoim nauczaniem, swoim cierpieniem i pastorałem w kształcie krzyża wskazuje nam drogę.

(22 sierpnia 2002 r.)

drukuj