zaloguj się   |   załóż konto   |   mapa strony   |

WSZYSTKO SIĘ MOŻE ZDARZYĆ...

„WSZYSTKO SIĘ MOŻE ZDARZYĆ…GDY GŁOWA PEŁNA MARZEŃ”
W drugiej dekadzie września  zadzwonił ks. Piotr ze SN i zadał mi pytanie: czy pojadę na pielgrzymkę do Ziemi Świętej, bo właśnie zwolniło się jedno miejsce.- Kiedy ? Za tydzień. – Z kim ? Z moimi niepełnosprawnymi.
Byłam trochę oszołomiona, ale zapytałam jeszcze :byłeś już kiedyś z Nimi na takiej pielgrzymce? Nie. No to jak będzie?- Zadaję kolejne pełne obaw pytanie, a szczera odpowiedź –„ nie wiem” – nie rozwiewa moich wątpliwości. Podejmuję szybką decyzję: OK.- jadę - damy radę- stwierdzam, ale wcale nie jestem tego pewna na 100%.

LUBLINEK
Sobotni chłodny poranek- lotnisko na łódzkim Lublinku. W terminalu tłoczno i gwarno, ale już po chwili wychwytuję wzrokiem charakterystyczne postacie na wózkach. Pośpiesznie liczę – mamy dziesięć wózków i parę osób o różnym stopniu niepełnosprawności. Przez głowę przebiegają mi niespokojne myśli, układające się w konkretne pytania. Co z odprawą? Jak wsiądziemy do samolotu? A co z wsiadaniem do autokaru? Czy drzwi hotelowe będą wystarczająco szerokie – by wjechać na wózku? A co z tymi, którzy samodzielnie nie poruszają się? I do tego planowany rejs łodzią po Jeziorze Genezaret?! Trapy, kołysząca się łódź- jak ten ks. Piotr to sobie wyobraża? Moje podszyte paniką rozmyślania przerywa głos Ewy Sieńko, która wskazując na sympatyczną blondynkę na wózku mówi: to jest Sylwia – ślązaczka - poznajcie się. Czy mogłabyś jej troszkę pomagać? Oczywiście – deklaruję się ochoczo.

EL-AL
Czekamy na wejście na płytę lotniska. Samolot gotowy do przyjęcia pasażerów – jest na nim napis ELAL. Pytam ks .Piotra – co to znaczy ? Odpowiada „ skrzydła Boga” i od tej chwili ogarnia mnie optymizm, na pewno wszystko będzie dobrze. Czuję na swojej głowie czyjąś rękę, odwracam się i widzę rozpromienioną twarz Dorotki, doświadczonej porażeniem. „WA”- wymawia, drugą sylabę mojego imienia i uśmiecha się tak radośnie, że nie pozostaje  nic innego, jak  odpowiedzieć uśmiechem i zmobilizować się, bo właśnie trzeba „zapakować się” do samolotu.

Stoimy na płycie lotniska smagani wiatrem, a po kilku minutach moje wcześniejsze obawy zderzają się z rzeczywistością, która przerasta moje najśmielsze oczekiwania. Metalowe schody wiodące do wnętrza samolotu- nie są żadną przeszkodą, bo wszyscy łącznie z nami, obsługą lotniska i samolotu angażują się w to- aby nimi nie były. Wszystkie osoby niepełnosprawne na specjalnym krzesełku przenoszone są na pokład, a wózki „lądują” bezpiecznie w luku bagażowym.

MIĘKKIE LĄDOWANIE
Trzy godziny lotu mijają błyskawicznie i samolot schodzi do lądowania na lotnisku Ben Guriona. Jeszcze rzut oka na jaśniejący złotem zachodzącego słońca Tel Awiw- na jego budzącą podziw nowoczesną zabudowę i już samolot miękko dotyka kołami izraelskiej ziemi. Jesteśmy w Izraelu ! Ale co dalej?
„Dalej”- to szybkie przemieszczanie się przy pomocy „rękawa”, równie szybka odprawa, zabieramy swoje bagaże i pędzimy do autokaru, gdzie czekają już na nas przewodnik – Dawid- Żyd i kierowca Sami- Arab. Ich tak różne pochodzenie to taka wizytówka wielokulturowości, z którą stykać się będziemy podczas całego naszego pobytu w Izraelu.

Jedziemy do Tyberiady, gdzie mamy zakwaterowanie w hotelu. Za oknami autobusu nieznana ziemia spowita w ciemnościach przetykanych tysiącami światełek wydobywających się z budynków mijanych miast i miasteczek.

JEDEN ZA WSZYSTKICH – WSZYSCY ZA JEDNEGO
Kolejne dni pobytu i nazwy odwiedzanych miejsc - wyznaczają szlak naszej podróży: Jezioro Genezaret, Kafarnaum, Góra Błogosławieństw, Yardenit, Kana Galilejska, Nazaret- Kościół Zwiastowania,, Tabgha, Hajfa, Góra Karmel i kościół Stella Maris, Cezarea, Jaffa, Tel Awiw, Betlejem i Bazylika Narodzenia, Grota Mleczna, Pole Pasterzy, Jerozolima- Yad Vashem,  Stare Miasto z Bazyliką Grobu, Golgota, Droga Krzyżowa, Ściana Płaczu, Góra Oliwna, Getsemani, kościół Wniebowstąpienia, kościół św. Piotra ( In Gallicantu), Góra Kuszenia, Jerycho, Morze Martwe.
W czasie pielgrzymowania obowiązuje zasada ks. Piotra „ wszyscy, albo nikt”. Oznacza to, że wszyscy sobie wzajemnie pomagamy i dlatego możliwy jest nawet rejs łodzią- po jeziorze Genezaret, obecność w miejscu Narodzenia Jezusa, wejście do Grobu, na Golgotę, czy przemierzanie uliczek Drogi Krzyżowej – wbrew  schodom i wyślizganym, kamiennym uliczkom wraz z ich nieraz nieprawdopodobnie ostrym kątem nachylenia.

JEZUS JEST TU…
W Ziemi Świętej w sposób szczególny odczuwam obecność Boga i łaskę Jego Opatrzności. Modlimy się przecież w miejscach szczególnych. Przyjmujemy Ciało Jezusa z rąk ks. Piotra nad Jeziorem Genezaret – w miejscu powołania Szymona, zwanego Piotrem, w Kanie Galilejskiej – miejscu pierwszego cudu, kilkanaście metrów od żłobka – w małej kaplicy Bazyliki Narodzenia, w skalnej grocie – na Polu Pasterzy i tuż obok miejsca Zmartwychwstania w Bazylice Grobu.
   
Miejscem niezapomnianym dla podróżujących z nami trzech małżeństw jest z pewnością Kana Galilejska- gdzie odnawiają przysięgę małżeńską- a dla nas wszystkich Yardenit – gdzie skropieni woda z Jordanu odnawiamy chrzest.
   
W każdym z wymienionych wyżej miejsc, ale i w Getsemani, w Tabgha, w maleńkim kościele Wniebowstąpienia i wielu innych miejscach nie napotykamy gwarnych tłumów ale towarzyszy nam niezwykły spokój i cisza ułatwiające skupienie i nawiązanie wewnętrznego kontaktu poprzez modlitwę z Bogiem. Tu naprawdę  czujemy, że Jezus jest z nami.

TO NIEMOŻLIWE!
„To niemożliwe! To naprawdę niemożliwe, że ja tu jestem i to wszystko mogę sama na własne oczy zobaczyć! To mi się chyba tylko śni!” – Powtarza Sylwia- poruszająca się jedynie za pomocą wózka.
A jednak wszystko jest możliwe, dzięki Bożej Opatrzności i wszystkim nam – czterdziestu ośmiu pielgrzymom.
To wspaniałe, że jesteście, że mogliśmy przeżyć to razem, - że „niemożliwe” - stało się możliwe.

Ewa Sławińska
drukuj