zaloguj się   |   załóż konto   |   mapa strony   |

W ojczyźnie Jezusa...

W ojczyźnie Jezusa – wszystko jest możliwe

Proszę księdza, do Ziemi Świętej to niemożliwe, żebyśmy kiedyś pojechali, prawda? – kilka miesięcy temu zapytała z rezygnacją w głosie pani Alina (I grupa inwalidzka, amputowane obie nogi).: – O, nie! Niestety to nie dla nas, bo za drogo, za daleko, zbyt ciężko i ryzykownie. Pani Alu, przykro mi, ale to niemożliwe - Odparłem bez chwili zastanowienia i święcie przekonany o swojej racji.
I Ktoś chyba naszą rozmową podsłuchał, bo kurs dolara zaczął gwałtownie spadać, a Konsorcjum Polskich Biur Podróży rozpoczęło loty „Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Świętej”. Błysnęła iskierka nadziei, a może...może nie ma rzeczy niemożliwych? Szybka decyzja, kalkulacja kosztów, spotkanie z przedstawicielami biura i klamka zapadła: jedziemy, tam nas jeszcze nie było! Jak się okazało później byliśmy chyba pierwszą z Polski pielgrzymką osób niepełnosprawnych. W mniejszych grupach lub indywidualnie niepełnosprawni pielgrzymowali do Ziemi Świętej, ale takich grup jak nasza nawet z innych państw było niewiele (27 niepełnosprawnych, z czego 10 osób na wózkach inwalidzkich oraz opiekunowie, łącznie 48 osób).
Obaw przed wylotem było całe mnóstwo, i miałem je nie tylko ja. Ewa Sławińska, jedna z uczestniczek tak wspomina pierwsze godziny pielgrzymki : 
„Sobotni chłodny poranek- lotnisko na łódzkim Lublinku. W terminalu tłoczno i gwarno, ale już po chwili wychwytuję wzrokiem charakterystyczne postacie na wózkach. Pośpiesznie liczę – mamy dziesięć wózków i parę osób o różnym stopniu niepełnosprawności. Przez głowę przebiegają mi niespokojne myśli, układające się w konkretne pytania. Co z odprawą? Jak wsiądziemy do samolotu? A co z wsiadaniem do autokaru? Czy drzwi hotelowe będą wystarczająco szerokie – by wjechać na wózku? A co z tymi, którzy samodzielnie nie poruszają się? I do tego planowany rejs łodzią po Jeziorze Genezaret?! Trapy, kołysząca się łódź- jak ten ks. Piotr to sobie wyobraża?” Nie wyobrażał sobie też tego nasz przewodnik Dawid, który zobaczywszy naszą grupę dopiero na lotnisku w Tel Aviwie niemalże zastrajkował, bo „to się nie uda, Piotr, ty nie wiesz o czym mówisz!”.  Ale już kiedyś pewien Piotr usłyszał wyrzut: „Czemu zwątpiłeś małej wiary?”. To skoro on chodził po wodach Jeziora Genezaret, dlaczego my nie moglibyśmy tak zwyczajnie wsiąść do łodzi i przepłynąć na drugi brzeg? Tak się stało już pierwszego dnia naszego pobytu w Palestynie, a później scenariusz pielgrzymki przebiegał wg recepty Alfreda Hitchcocka tzn. film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie rosnąć. Z tą małą różnicą, że ustępowało napięcie spowodowane różnymi obawami i niepewnością czy sobie poradzimy, a rosły przeżycia religijne, doświadczenia duchowe i dziękczynienie, że możemy być i modlić się w miejscach znanych nam wcześniej jedynie z niedzielnej ewangelii: Nazaret, Kana Galilejska, Tyberiada, Kafarnaum, Góra Błogosławieństw, rzeka Jordan, Cezarea, Betlejem, Jerycho, Morze Martwe, Góra Karmel, Góra Oliwna, Jerozolima. Choć to nie był film, wielu pielgrzymów nie mogło uwierzyć, że to dzieje się naprawdę: „To niemożliwe! To naprawdę niemożliwe, że ja tu jestem i to wszystko mogę sama na własne oczy zobaczyć! To mi się chyba tylko śni!” – Powtarzała  Sylwia - poruszająca się jedynie za pomocą wózka. Ja sam doświadczałem takich przeżyć, gdy udało nam się realizować program punkt, po punkcie, gdy wprowadziliśmy całą grupę do Groty Narodzenia w Betlejem (kilkanaście stromych, wyślizganych, kamiennych schodów) lub udało się wciągnąć pojedynczo wózki do Grobu Pana Jezusa w Jerozolimie. Nawet muzułmanie kierujący w Bazylice porządkiem kręcili z niedowierzaniem głowami i ...gratulowali. Gdy przemierzaliśmy Drogę Krzyżową i inne uliczki starej Jerozolimy to reakcje przechodniów były najróżniejsze: jedni zatrzymywali się zaciekawieni, inni fotografowali, inni rzucali się do pomocy lub bili brawo. Karawana wielbłądów zrobiłaby na nich mniejsze wrażenie. Swoimi wrażeniami po powrocie do domów podzielili się niepełnosprawni pielgrzymi:
„Pielgrzymka do Ziemi Świętej była dla mnie wielkim przeżyciem. Obecność w miejscach związanych z życiem Jezusa pozwoliła głębiej zrozumieć Ewangelię, mimo iż w Grocie Narodzenia Pańskiego, na Golgocie i Grobie Bożym mogłem być tylko chwilę, chwile te mocno utkwiły w mojej pamięci. Szczególnym przeżyciem była dla mnie możliwość przejścia dokładnie tymi samymi schodami, którymi Jezus był prowadzony do domu. Niesamowite wrażenie wywarła na mnie Jerozolima. Tam na każdym kroku jest się w miejscach świętych dla którejś z trzech wielkich monoteistycznych religii.” Krzysztof Kurowski

„Jestem osobą niepełnosprawną. W dniach 20 - 27 września br. wraz z grupą przyjaciół i znajomych z Katolickiego Stowarzyszenia Osób Niepełnosprawnych Archidiecezji Łódzkiej miałem możliwość odbycia niezwykłej Pielgrzymki do Ziemi Świętej. Było to dla mnie niezwykłe przeżycie duchowe i estetyczne. Zwiedziliśmy wszystkie najważniejsze miejsca związane z naszą religią. Największe wrażenie wywarło na mnie odnowienie chrztu świętego w rzece Jordan a zatem w symbolicznym miejscu  chrztu Pana Jezusa - Yardenit. Odnalazłem tam poruszającą atmosferę tego miejsca. Słuchając niedzielnych Ewangelii oczami wyobraźni wracam do tamtych wszystkich miejsc, które miałem okazje zobaczyć Jestem wdzięczny wszystkim osobom, dzięki którym mogłem się tam znaleźć a bez których nie byłoby to w ogóle możliwe. Dziękuję Wam za to! Pamiętam o Was w moich modlitwach.” Tomasz Fałendysz

Końcowy sukces pielgrzymki to owoc m.in. niezwykłej wiary i determinacji uczestników, którzy kierując się zasadą „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” tworzyli niesamowity wręcz kolektyw, ale i to byłoby zbyt mało. Duszpasterstwo Osób Niepełnosprawnych co miesiąc gromadzi się na mszy św. w kościele...Opatrzności Bożej, a to już wyjaśnia resztę.

Ks. Piotr Kosmala
Specjalne podziękowanie dla p. Artura Matiaszczyka i Konsorcjum Polskich Biur Podróży, dla dyrekcji i pracowników Portu Lotniczego Łodź – Lublinek i wszystkich innych, dzięki którym uwierzyliśmy, że „niemożliwe – staje się możliwe”.

drukuj